powroty

Po wyczerpującym upychaniu bagaży, tak by 15 kg w walizce, było piętnastoma kilogramami, zawahaniu się wagi na lotnisku i szczęśliwym ‚15.00 kg’ na wyświetlaczu wagi, po kawie na lotnisku i smutnym pożegnaniu się, po 1,5 h locie samolotem, z jednym maleństwem na siedzeniu przede mną, krzyczącym na zmianę ‚I can see’ i ‚I can’t see  anything!’ i drugim za mną namiętnie kopiącym mi w fotel, po spotkaniu z mamą na lotnisku, po ciężkiej przeprawie przez przebudowy w Krakowie, i jeszcze cięższej podróży samochodem do domu, przysparzając mamie sporo kłopotu… wróciłam do domu około 1.30 w nocy. To była ciężka podróż. A noc była zimna, i ‚jak to możliwe…’

A anglia… anglia, anglia… może później popisze…

Reklamy

2 responses to “powroty”

  1. Mosia says :

    Chcę przeżyć taki powrót, nieważne jak beznadziejny będzie. Po prostu chcę już do domu.

  2. meczki says :

    no to chodź misiu pysiu :*

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: