myśli i uczucia których nie mam gdzie pomieścić

Nic tu dawno nie pisałam więc sobie teraz napisze. Zasadniczo pod wpływem książki Katarzyny Grocholi ‚Kryształowy anioł,’ którą chłonę jakimś mega szybkim tempem.  A to dość dziwne, bo to książka z rodzaju tych łatwych płytkich książek dla kobiet, ale ale… wcale nie jest taka płytka. A może jest. wszytko jedno. Podoba mi się.  Albo nie, nie wiem. Takie to mądre, a takie głupie za razem… Ambiwalencja wszem i wobec zapanowała, jest mi wszytko jedno. I z jednej strony to fajne a z drugiej beznadziejne…  ale nie wiem jak lepiej.

Mogę siedzieć cały dzień w domu, ale mogę też gdzieś iść, mogę zasadniczo zrobić wszystko, ale jakoś mi nie zależy. I czuje, że powinnam czuć się z tym źle, ale tez jest mi wszytko jedno.

Ostatnio w autobusie starszemu panu upadł bilet, więc wiele nie myśląc się schyliłam i mu go podałam, a zdziwienie na jego twarzy było… było. Ludzie są straszni, okropni. Czy tak trudno się schylić i pomóc? Czemu u mnie to odruch, gdy u ludzi wzbudza to tyle niepokoju czy… nie wiem nawet co to za beznadziejne uczucie, nie znam go. To ze mną jest coś nie tak czy z ludźmi?

Było coś jeszcze, nie wiem co, nie pamiętam… coś niemiłego.  Ale Mosia powiedziała wtedy, że jedynym co pozostaje to nie stać się takim człowiekiem. Właśnie. Właśnie, właśnie.  Czasami czuję się odrobinkę lepsza. To miłe uczucie. Ale… ludzie lubią wykorzystywać ludzi miłych i życzliwych. Ile masek trzeba mieć, i  wiedzieć kiedy ich używać? Skoro później i tak wszyscy maja pretensje? Albo się okaże, że tak naprawdę wcale nie robisz co chcesz, tylko to co chcą inni i nawet nie wiesz, że to robisz właśnie dlatego. Co mnie to obchodzi, skoro czuje się dobrze, z tym co robię? Chyba, że to też nie są tak naprawdę moje uczucia.

Czemu ludzie nie mogą być punktualnie? I nie potrafią dotrzymywać obietnic?  I czemu czemu… chyba jestem za młoda, żeby pisać tu niektóre rzeczy, o których myślę, ale z drugiej strony co mnie to obchodzi… no właśnie dużo mnie to obchodzi i dlatego nie pisze. Często też nie mówię. Coś chyba jest nie tak. Chyba tak. Co za różnica?

A mama nie chce być prezydentem, i była nad morzem,a przynajmniej umie się śmiać z siebie. To dobre, lubię to.

‚Gdybym nie miała tych cech o których wiem pewnie podeszłabym do Ciebie w ten smutny szary dzień. ‚

Czemu nie? I z czego to wynika? I dlaczego?

A co  jeśli, któregoś dnia dzieci,przestana pytać?

Chcesz żebym zmieniła świat, czemu Ty nie zmienisz?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: