Powietrze pachnie jak malinowa mamba!

Bless ya! ;)

Jako że  moi wielbiciele ( czyli wy) domagali się kolejnej notki, jak i również to, że spisaliście sie pod względem komentarzyków,  sprawiło, że postanowiłam obdarzyć was kolejną dawką siebie.  Otóż chciałabym się zwierzyć wam z mani zapachowej jaka mnie ostatnio prześladuje.  Z racji, że powinna być wiosna  (która jednak jest bardziej letnio-nijaka niż wiosenna), oraz  tego,  że jest maj –  caaałyyy (mój) świat ogarnęły piękne zapachy! ;)

Pierwsza rzecz  (co prawda mało wiosenna, ale jakże pachnąca) to farby.  Nie chodzi tu bynajmniej o zwykłe farbki dla dzieci, ale o te z wyższej półki (zarówno olejne jak i te wodne). Mają tak cudowny zapach, że mogłabym się nimi zaćpać. Z tego tez powodu w moje twórcze działania wkrada się chaos, bo zamiast działać – ćpam zapach farb.  Tak sobie rozmyślam nad jakimś skutecznym sposobie na perfumy w tym zapachu… może by tak zacząć zamiast ubrań – malować ciało? Takie… ubranko z kolorów. (‚Ewentualnie nagość jest teraz  w modzie’. ) Hmmm… ach,  marzenia. ^^

Pozostaje tylko kwestia tego,  że ludzie z reguły nie przepadają za tym zapachem… a mi się dziwią. Dziiiwnee. ;)

Drugi zapach który za mną chodzi od jakiegoś czasu to zapach bzu. Tak mi się marzy bukiet bzów… ^^ Trzeba się udać gdzieś nieopodal krzaczka i nazrywać, co by spełnić własne głupawe zachcianki. ;)

Spotkałam ostatnio na przystanku pewna panią która była tak niezwykle zafascynowana bzem i jego zapachem, że nazrywała z czyjegoś podwórka ogromny ich bukiet i tak sobie razem czekałyśmy na autobus rozkoszując się cudną bzową wonią… a ta pani ogólnie była bardzo nietypowa, bo opowiadała jak to ona kocha maj, jak jest cudownie i pięknie. I aż mi się miło zrobiło, że są jeszcze ludzie których głównym zajęciem nie jest narzekanie, marudzenie i stękanie jak to ich wszystko boli i jak im jest strasznie źle i nie dobrze, a jaki to ten świat nie jest okrutny i, o matko boska, co to się jeszcze nie dzieje.

Oraz zapach herbaty jasminowej. Tu za wiele powiedzieć nie mogę, tego trzeba zasmakować.

I zapach przed burzą.

I zapach ziemi po deszczu. I zapach nocy. I jeszcze i jeszcze…

I jeszcze kilka zapachów… o których nie trzeba za wiele głośno mówić, wystarczy, że są i że je czuje. A  pachną i odurzają niesamowicie, aaach. ;]

`Każdy dzień ma swój aromat. Zmysł powonienia.

Reklamy

3 responses to “Powietrze pachnie jak malinowa mamba!”

  1. Błysku says :

    A tak na serio, nie rozumiem tego. No zapach po deszczu może jeszcze po części rozumiem, jak dla mnie to bardziej liczy się klimat. Ale to może dlatego, bo przez ten majowy-kiwatowy smród zawsze mam katar. :P

  2. Filu says :

    xaxaxaxaxaxaxa!
    Bo ty jak zwykle wybrakowany jestes. Najfajniej pachnie wysychające bagno.
    xaxaxaxaxaxaxa!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: